wtorek, 26 listopada 2013

''Pięć małych świnek''

Hej :)
Jak tam u was leci czas? U mnie w szkole jest istna masakra(na następny tydzień, w sam poniedziałek piszemy coś z 5,6 przedmiotów a nauka w tą sobotę odpada) :/ no ale teraz próbne matury(powodzenia maturzystom) i można dłużej pospać :D Czas też, więc nadrobić zaległości w recenzjach.
A dziś, ciąg dalszy zagadek z przeszłości według królowej kryminału, czyli....

Agatha Christie ''Pięć małych świnek''


Herkules Poirot przyjmuje zlecenie rekonstrukcji wydarzeń sprzed szesnastu lat. Na prośbę fascynującej Karli Lemarchant ma ponownie zbadać okoliczności śmierci jej ojca, słynnego malarza Amyasa Crale,a, otrutego cykutą. Przed laty sprawa wydawała się zupełnie oczywista, a wszelkie dowody wskazywały na pozór bezsprzecznie, że morderstwa dopuściła się żona Crale,a, Karolina, zazdrosna o jego młodziutką kochankę. Ale profesjonalizm Poirota opiera się przecież na zasadzie, że nie ma niezbitych dowodów...

„Zabójstwo pozostaje zabójstwem bez względu na to, czy je popełniono wczoraj, czy przed szesnastu laty.”

Pomysł-po raz kolejny stykamy się z morderstwem dokonanym w przeszłości. Wszystko ładnie i przyjemnie, ale mam wrażenie, ze to wszystko już gdzieś było....-1pkt

Zrealizowanie pomysłu-Fenomenalne! Autorka znów zwodzi as za nosy. 
Ale nie martwcie się-w końcu sam Herkules Poirot, w pewnym momencie dał się złapać na haczyk :) Myślę, ze to nie jakiś olbrzymi spojler. Co okazało się bardzo przyjemną odmianą po wszystkowiedzącym Poirocie. Denerwowało mnie natomiast powtarzane ciągle twierdzenie, że ofiary nie można winić za jego postępowanie(liczne zdrady, przyprowadzenie kochanki do domu, poświęcenie rodziny dla obrazu) tym, ze to artysta i za to go nie można winić. CO!!!??1,5pkt

Bohaterowie-oczywiście, każda z postaci jest inna, autorka nie szczędziła jej opisu, poświęciła wystarczająco czasu. Barwne postacie sprawiały, że książkę czytało się szybko i przyjemnie. Najciekawszą dla mnie najciekawszą w tej historii pozostanie postać Karoliny Crale(żony Amyasa, nie corki).-3pkt

„Najwięcej krzywdy w życiu robią nam ludzie, którzy chronią nas przed rzeczywistością.”

Ogólne wrażenie-oczywiście książka miała soje tempo, które w odpowiednich momentach przyśpieszało, oczywiście jak napisałam wyżej, mieli w tym swój udział i bohaterowie-2pkt

Inne-Świetnym pomysłem okazało się włączyć w powieść wierszyk o pięciu, małych świnkach i porównać ich do bohaterów-1pkt

Podsumowując-''Pięć małych świnek'' to świetna powieść o morderstwie sprzed laty. Choć nie powaliła mnie tak jak ''Rosmeary...'' to i tak uważam ją za wartą przeczytania.

Ocena-8,5 pkt
 „Życie nie da się rządzić mądrymi książkowymi maksymami”

Jestem w trakcie czytania ''Kamieniarza''. Świetna książka :D Nie wiem, kiedy pojawi się jej recenzja, gdyż jak już napisałam cierpię na brak czasu. Proszę więc o cierpliwość :) Wkrótce powinny się też pojawić zmiany na blogu.
A tak ku przestrodze :
„(...) z trucizną nie można żartować!” :)
Pozdrawiam, 
DoXxil

wtorek, 19 listopada 2013

''Rosemary znaczy pamięć''

Czyli przerwa w serii ''Jutro'' na rzecz kryminałów :) Wiem, że dawno notki nie było, ale kiedy już przeczytałam ''Przyjdź i zgiń'' A. Christie nie miałam kiedy tu wejść i coś naskrobać. Z tego co widzę najbardziej oczekujecie recenzji ''Kamieniarza'' więc kiedy tylko skończę czytać ''Pięć małych świnek'', zabieram się za tą książkę. Dziękuję, że tak licznie mnie odwiedzacie i pozostawiacie po sobie ślad. Dziękuję :*

Agatha Christie ''Rosemary znaczy pamięć''


W samobójstwo popełnione przez Rosemary podczas urodzinowego przyjęcia nikt nie wątpi. Choroba, depresja, trucizna w torebce. Motyw i narzędzie. Mija jednak pół roku i jej mąż George otrzymuje budzące wątpliwości anonimy. Niebawem w podobny sposób ginie i on.
Kto zyskał na tych zabójstwach? Były kochanek Rosemary? Jego żona? Może wreszcie młodsza siostra Rosemary? Wszyscy goście, którzy byli obecni na przyjęciu urodzinowym, mają swoje historie. A w owych historiach - wystarczający motyw…

„Człowiek nie dostrzega ważnych chwil w życiu, rozumie to dopiero wtedy, gdy jest już za późno.”

Muszę przyznać, że nie mogłam zabrać się do tej książki, a przecież chciałam ja przeczytać jak tylko o niej usłyszałam! Brak czasu, chęci zrobił swoje...jednak kiedy już zmusiłam się do kontynuowania, przeczytałam ją jednym wdechem.

Pomysł- Christie opisuje nam kolejną zbrodnię popełnioną w przeszłości. Mamy tu przyjęcie urodzinowe, zaproszonych gości i...martwą jubilatkę. A to wszystko wraca po prawie roku...-2pkt

Zrealizowanie pomysłu-genialnym pomysłem okazało się przedstawienie wszystkich sześciu gości, owego feralnego wieczoru, w pierwszej części książki. pozwala nam to już od pierwszych chwil rozpoznać się w sytuacji, zobaczyć kto i jaki miał motyw. A motyw mieli wszyscy bohaterowie...-2pkt

Bohaterowie-każda z postaci jest bardzo dokładnie i szczegółowo opisana. A przy tym jest to robione ciekawie. U każdego bohatera znajdziemy coś co nas zaskoczyło. Zwłaszcza zaskoczyła mnie jedna postać, ale tego nie zdradzę...-3pkt 

„To po prostu jeden z nie¬szczęśliwych ludzi sukcesu. - Nieszczęśliwych? - Większość z nich nie jest szczęśliwa. Dlatego odnieśli sukces. Musieli upewnić się co do swojej wartości osiągając coś, co świat zauważy.”

Ogólne wrażenie-Akcja toczy się płynnie, szybko, ma swoje zwroty i zaskakuje. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, a spójna całość sprawia, ze lektura pochlania całkowicie-2pkt

Inne-możliwe, ze przy recenzji innej książki Christie pisałam, że dla mnie świetny kryminał to taki, gdzie zastanawiam się kto jest mordercą, tylko przez ułamek sekundy. Treść tak mnie pochłania, ze nie ma na to czasu. Do tej pory przeczytałam tylko dwie takie książki-''I nie było już nikogo'' i ''Dlaczego nie Evans''. Z radością oznajmiam, że ''Rosemary znaczy pamieć'' zalicza się do tego, jakże wąskiego grona. Mimo, że można odgadnąć mordercę, to odnalezienie jak zbrodnia została dokonana, jest już trudniejsze-. Jest to mój drugi, ulubiony kryminał tej autorki-1pkt

Podsumowując-''Rosemary znaczy pamieć'' to zachwycająca, genialna i wciągająca książka. Napisana jest ciekawie. Wszystko to składa się na zaplanowany i doskonały kryminał. A okoliczności zbrodni-po prostu genialne. Jakim trzeba być geniuszem, żeby coś takiego wymyślić i napisać? 
Czasem ledwo kojarzę przeczytane kryminały tej autorki. Musze przeczytać opis, żeby stwierdzić czy książkę już czytałam czy nie. Z ''Rosemary...'' tak nie będzie. W końcu Rosemary znaczy pamieć.

Ocena-10/10

„Śmierć nie miała sensu, jeśli zmarły wciąż żył w myślach innych ludzi.”
Pozdrawiam, 
DoXxil

sobota, 9 listopada 2013

''Jutro 3. W objęciach chłodu'' + stosik

Czyli recenzja kolejnej części tej serii, do której zresztą zabieram się już tydzień.

John Marsden ''Jutro 3. A objęciach chłodu''




Akcja trzeciej części rozpoczyna się krótko po zakończeniu ''W pułapce nocy''.
Ellie wraz z przyjaciółmi przypuszczają nowe ataki na wroga. Próbują również nawiązać łączność z Nowozelandczykami. Czy wyciągną oni do nastolatków pomocną dłoń?

„Każda podróż zaczyna się od jednego kroku...”

Pomysł-przeważnie po kilku tomach autorowi wyczerpują się pomysły. Nie tym razem! Książka jest jeszcze lepiej napisana, jeszcze bardziej wciąga, trzyma w napięciu, jest w niej jeszcze więcej akcji...i w ogóle wszystkiego jest więcej. -2pkt

Zrealizowanie pomysłu-w tej części autor opisał jeszcze więcej akcji grupy przyjaciół. Każda strona trzyma w napięciu. Nie zabrakło również opisu uczuć i odczuć bohaterów, co mimo powtarzania ich co cześć, nie stało się wcale nudne. Wszystkie szczegóły dopracowane do najmniejszej kropki.-2pkt

Bohaterowie-Marsden nadal świetnie rozwija bohaterów. możemy obserwować jak się zmieniają. Nadal każdemu z nich jest poświęcone sporo czasu, nadal są niepowtarzalni, żywi-3pkt


„Moje dziecko, jestem tu. To ślady moich stóp. Zostawiłem je, gdy Cię niosłem” 

Ogólne wrażenie-akcja jest jeszcze bardziej dynamiczna, jeszcze bardziej trzyma w napięciu, zaskakuje nas i zachwyca. Zakończenie jest....zaskoczeniem. Choć może już nie powinno-2pkt

Inne-Niezwykła u autora jest umiejętność napisania zakończenia tak, ze mimo iż nie powinno być już zaskakujące to nadal jest(przynajmniej dla mnie). Było tak wplecione w akcje, moment, ze było dla mnie równie zaskakujące jak dla głównych bohaterów. A przy okazji napisane tak, ze... no cóż dla mnie najsmutniejsze zakończenie serii.-1pkt


Podsumowanie- Jeśli pierwszą cześć określiłam jako genialną i fenomenalną, na określenie drugiej książki nie mogłam znaleźć przymiotnika to jak ja mam opisać ''W objęciach chłodu?'' Zdecydowanie najlepsza część jaką do tej pory przeczytałam. Przyznam, że po tej część autor ustawił sobie poprzeczkę niezwykle wysoką. Ciekawe czy podoła zadaniu w następnych częściach?

To był ostatni prezent, który mogłam (...) dać: świadomość, że zauważyłam.”

Ocena-10/10
 Tak, tak wiem. Notka jest krótka, ale naprawdę nie wiem co jeszcze mogłabym o niej napisać. Tak właśnie działają świetne książki  możesz pisać, pisać i pisać ale i tak nie oddasz tego klimatu, tych emocji, tego przesłania. Takie książki po prostu trzeba przeczytać.

A teraz...pierwszy stosik na tym blogu! 



Od góry:
-''Jutro 7'' J.Marsden-kupno własne na przecenie w Bonito
-''Kroniki Ellie' J. marsden-jak wyżej
-''Kroniki Ellie 2'' J. Marsden-jak wyżej
-''Kroniki Ellie 3'' J. Marsden-jak wyżej
-''Kamieniarz'' C. -wymiana na Lubimy Czytać



Pozdrawiam,
DoXxil

środa, 30 października 2013

''Jutro 2. W pułapce nocy''

Witam, witam :)
Dziś szybka recenzja kolejnej części serii ''Jutro'' :)

John Marsden ''Jutro 2. W pułapce nocy''


Mam na imię Ellie. Coś wam opowiem.
To były nasze najlepsze wakacje. Ale po powrocie zastaliśmy coś, co na zawsze zmieniło nasze życie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takich kłopotów.

Na początku było nas ośmioro, teraz została szóstka. Nie wiemy, co się dzieje z dwójką naszych najlepszych przyjaciół. Umieramy ze strachu i bardzo za nimi tęsknimy. I dlatego, chociaż to niebezpieczne, a nasz plan nie jest idealny, spróbujemy ich odbić, nawet jeśli nie mamy pojęcia, co przyniesie jutro.

A ja? Chyba się zakochałam. Nie wiem, czy to najlepszy czas na takie rzeczy.


„Lepiej być w kajdanach z ukochanymi ludźmi, niż cieszyć się wolnością w samotności.”

Pomysł-cieszy mnie, że autor nadal nie przekształcił tej powieści na coś banalnego, bezsensownego czy jakąś paplaninę i zapychacz. Widać, że Marsden wie o czym chce napisać i się tego trzyma. Brawa!-2pkt

Zrealizowanie pomysłu-jeśli pierwsza część jest genialna i fenomenalna, to na określenie drugiej nie znajdzie się odpowiedniego słowa nawet w najlepszym słowniku czy w jakimkolwiek języku-2pkt

Bohaterowie-zmieniają się oni na naszych oczach. Autor świetnie opisuje jak się zmieniają, nie robiąc z nich jednocześnie herosów czy superbohaterów. Są to po prostu nastolatkowie, którzy walczą o swój kraj, a jednocześnie nie przywykli do takiego życia i targają nimi wątpliwości..-3pkt

„Żyję w świetle, ale noszę z sobą mrok.”

Ogólne wrażenie-Akcja oczy się wartko. Czasem zwalnia, ale kiedy trzeba, nagle rośnie. Czytając możemy wczuć się w postacie i razem z nimi przeżywać ból, strach i rosnącą adrenalinę. Zakończenie, znów jest zaskoczeniem. Rozwiązuje jednocześnie pewna zagadkę, która przewija się przez prawie całą książkę, ale nie będę zdradzać o czym mowa :) -2pkt

Inne-po raz kolejny muszę przyznać słuszność w wyborze do ''Jutra'' narracji pierwszoosobowej-1pkt

Podsumowując-'' Jutro 2. W pułapce nocy'' wciąga od pierwszego zdania, od pierwszego zdania przenosi nas do Australii, gdzie o swój kraj, rodzinę, miasteczko, życie walczy grupa nastolatków. Odłóżcie na bok wszystkie inne plany książkowe i sięgnijcie po tę serię. Warto. Naprawdę.

Ocena-10/10

„Zaniosą mnie na pole Przez kłęby mgły,
 Rosa pokryje mi twarz, 
A jagnię przystanie, 
Żeby na mnie spojrzeć Rozumnymi oczami. 
Żołnierze - oni przyjdą, 
Złożą mnie w ciemnej, zimnej ziemi
 I zepchnął mi grudy na twarz.”

Pozdrawiam,
DoXxil


sobota, 26 października 2013

''Jutro''

John Marsden ''Jutro''


Zawsze staram się najpierw przeczytać książka, a następnie oglądnąć jej ekranizację. Nie chodzi o jakąś niechęć do przelewania papierowych historii na ekran-porostu chcę najpierw pozwolić podziałać swojej wyobraźni, a potem dopiero zobaczyć jakie jest wyobrażenie innych na ten temat. Z ''Jutrem'' było jednak inaczej. Moja przygoda i poznanie tej historii zaczęło się od oglądnięcia filmu na lekcji angielskiego(no dobra-części filmu, resztę oglądnęłam w domu). Z początku nawet nie wiedziałam czy kiedyś przeczytam tą serię, jednak postanowiłam nie tylko jej przeczytanie, ale również skompletowanie całej serii łącznie z ''Kronikami''.

Nie ma już żadnych zasad.
Mam na imię Ellie. Kilka dni temu wybraliśmy się w siedem osób na wyprawę do samego Piekła. Tak nazywa się niedostępne miejsce w górach. Wycieczka była próbą naszej przyjaźni. Niektórych z nas połączyło nawet coś więcej. Szczęśliwi wróciliśmy do domu. Ale to był powrót do piekła. Znaleźliśmy martwe zwierzęta, a nasi rodzice i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli.
Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne.


''Chyba wybuchła wojna''

Żyjemy w czasach kiedy naszemu państwu nie zagrażają konflikty wojenne. Możemy normalnie działać i żyć w społeczeństwie, pracujemy, uczymy się, jesteśmy mniej, lub bardziej zadowolonymi obywatelami naszego kraju. Ale na świecie wszystko jest kruche i na nic nie mamy gwarancji...

''Wierzyłyśmy, że jesteśmy bezpieczne. To było jedno wielkie złudzenie''

1 września zaczęły się zajęcia edukacyjne, polscy uczniowie zaczęli nowy rok szkolny. Jednak ponad siedemdziesiąt lat temu nasi rówieśnicy nie mieli takiej okazji. 1 września 1939r, rozpoczęła się wojna. II Wojna Światowa.

Książka jest znakomicie napisana. Trafia do nastolatka, a jednocześnie świetnie zrozumieją ją i starsi czytelnicy. Dialogi nie są naciągane z czym ostatnio dawno się nie spotkałam. Lektura zastanawia, stawia ważne pytania, ale i śmieszy.

„Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem- piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem.”


Bohaterowie są prawdziwi. Każdy z nich ma odmienny charakter i widać, ze autor poświęcił im mnóstwo czasu. Jednocześnie nie robi z nich rasowych bohaterów i nie zmienia na idealnych ludzi, nagle gotowych poświecić życie.

Zakończenie jest genialne, myślę, że dla nieznających zakończenia z filmu, będzie ono sporym zaskoczeniem. No i z pewnością zachęca do sięgnięcia po następny tom.

Polecam każdemu, żeby sięgnął po tę książkę!

„Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał krzywdzić innych ludzi, żeby móc żyć.”

Ocena-10/10

Dziś recenzja trochę inna niż zwykle. Ale taką nabrałam ochotę :) Podoba wam się? Jak lepiej-po staremu, czy tak jak dziś?

czwartek, 17 października 2013

''Dziedziczka smoka. Klepsydra Aldibaha''

W końcu w tygodniu, mam odrobinkę czasu, żeby coś naskrobać :)

Licia Troisi ''Dziedziczka smoka. Klepsydra Aldibaha''


Sofia - dziewczyna, która nosi w sobie geny potężnego smoka Thubana – i jej sprzymierzeńcy próbują zapobiec zniszczeniu świata przez sojuszników Nidhoggra.
Tymczasem w podziemiach willi profesora Schlafena coś złego dzieje się z Pączkiem Drzewa Świata, a to oznacza niebezpieczeństwo. By uratować świat i Smokończyków, trzeba znaleźć starożytny artefakt - klepsydrę Aldibaha, zwaną Władczynią Czasów. Mimo że taka ingerencja w czas jest bardzo niebezpieczna, przyjaciele Sofii są gotowi podjąć to ryzyko.

„Przegramy tę wojnę, jeśli zapomnimy, co to litość.”

Pomysł-z pewnością należy się pochwała za ciekawy pomysł wplątania w historię nowego Smokończyka-2pkt

Zrealizowanie pomysłu-myślę, że Troisi trochę zaplątała z tą podróżą w czasie. Czytając czasem ciężko się polapać, o którą Effi autorce chodzi(z przeszłości czy z przyszłości). Wprawdzie zawsze było to napisane, ale i tak trochę się to mieszało. Mam też uwagę co do niektórych nazw rodziałów, któr nie miały związku z ich treścią-1pkt

Bohaterowie-o starych bohaterach nie dowiadujemy się niczego nowego, a szkoda. Nowi natomiast nie wydają się wielce ciekawy. Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka umieściła w niej Karla i Effi z czystego przynusu i opisała ich pobieżnie. Również skzoda-0,5pkt

Ogólne wrażenie-widzę stanowczą poprawę w stosunku do pierwszej części ''Dziedziczki...'' Może nadal jest pisana trchę jak do dziecka(i to bardzo wolno myślącego), ale przynajmniej było więcej akcji, a dzięki podróży w czasie-mniej schematyczna i mniej przewidywalna. Wszystko naprawia zakończenie i ostatnie rozdziały, które dla mnie jest świetne-1,5pkt

Inne-Po raz kolejny chciałam zwrócić uwagę, na cudowną okładkę-1pkt

Podsumowując-''Dziedziczka smoka. Klepsydra Aldibaha'' ma z pewnościa więcej akcji od poprzedniczek, ma również sporo zawirowań czasowych. Polecam ją tym, którzy chcieliby kontynuować historie Smokończyków. 

Ocena-6/10

Pozdrawiam,
DoXxil

piątek, 11 października 2013

''Intruz''

Witam po kolejnej długiej nieobecności. Recenzja mogłabybyć dżo wceściej, ale zupełnie zapomniałam, że orzeczytałam ''Dziedziczkę smoka. Drzewo Indhunn''. Tak więc, zabieram się za niedawno przeczytanego ''Intruza''.

Stephenie Meyer ''Intruz''



Przed rozmpoczęciem czytania tej książki, miałam spore wątpliwości. Były one spowowane recenzjami(pozytywnymi jak i negatywnymi) jak i również tym, że nie dałam rady przeczytać pierwszej części sagi ''Zmierzch'', oczywiście tej samej autorki. Naprawdę probowałam, ale po pierwszych dwóch stronach wymiękłam.
A jakie wrażenie wywarł na mnie ''Intruz''?

„Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało.” 


Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

Pomysł-wizji końca świata chyba nie sposób wyliczyć. hyba jeszcze nie było. Ziemia nie zostaje opanowana przez krwiorzercze istoty, ale czyłe, myślące, inteligętne, mające(w ich mniemaniu)więcej empatii od nas. Powstaje więc pytanie-zagłada czy ratunek?-2pkt

Zrealizowanie pomysłu- tu ,autorce, poszło trochę gorzej. Zdecydowanie czasem po prostu nic się nie działo i z pewnością nie było to normalne zwolnienie akcji. A niektóre dialogi były tak drętwe, nudne i sztuczne, że odbierałam wrazenie, jakby były pisane na siłę. Poza tym denerwowała mnie ta bezgraniczna miłość Mel i Wagabundy(a zwłaszcza tej drugiej)do Jareda. ''Nie ważne , że facet chce mnie zabić, może po prostu ma zły dzień''. CO TO MA BYĆ! 
Plusem jest, to, że książka została napisana w pierwszej osobie. Normalnie niezbyt za tym przepadam, ale tu jest najlepszym wyjściem-1pkt

Bohaterowie-z początku pomysł''ludzie to ci źli, dusze to ci dobrze'' wydawał się ciekawy. W końcu dusze mają się przekonać, że zasługujemy na naszą planetę i wcale tacy źli i pozbawieni skrupułów nie jesteśmy. Jednak po pewnym czasie(niestety za krótkim)zaczynało to być uciążliwe. Bohaterowie trochę sztuczni-1,5pkt

„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.”

Ogólne wrażenie-jak już wspomniałam, książka momętami bywa nudna. Tu chciałam też zwrócić uwagę na zakończenie-klasyczny happy end. I moim zdaniem do tej ksiażki zupełnie nie pasuje-0,5pkt

Inne-myślę, że ksiażka ukazuje istotne sprawy dotyczące istoty człowieczeństwa, stosunku do innych ludzi bądź stworzeń-1pkt



Podsumowując-''Intruz'' jest książką, która niesie dla nas, jakieś przesłanie, mozemy z niej wyciagnąć ciekawe wnioski. Muszę porzyznac, że z początku, po, przeczytaniu ksiażka bardzo mi się spodobała i na LC wystawiłam jej notę 8pkt. Jednak teraz po chłodnej kalkulacji i na zwrócrnie uwagi na pewne sprawy, jednak swtierdziłam, ze nie mogę wystawić oceny wyższej niż...6pkt.

„Każde z nas ma w sobie trochę dziecka, czy tego chcemy, czy nie”

Pozdrawiam, 
DoXxil
PS. Nie mocie może polecić jakąś szablonarnię lub kogos kto wykonuje ciekawe szablony? Trzeba w koncu wziaść sie za wygląd bloga :)