czwartek, 14 sierpnia 2014

''Gwiazd naszych wina''

Witam :)
Jednak jeszcze jedna recenzja przed wyjazdem. Książka tak mnie wchłonęła, ze czytałam ją w niecałe 2 dni. Dużo o niej słyszałam, długo czekałam, w końcu kupiłam, poleżała trochę na półce i...znowu tam wylądowała :) A jest to...

''Gwiazd naszych wina'' John Green


Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.
Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.
Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.


W miarę jak czytał, zakochiwałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie.

Pomysł-na początku książki autor, pisząc o ''Ciosie udręki'' wspomniał, ze książki o raku to lipa. Ktoś by powiedział ''Facet w książce o raku, napisał, że książki są bez sensu?'' Ale to nie książka o raku. To nie jest też, w moim odczuciu, książka o umieraniu(jak zresztą pisze wiele recenzentów). To książka o życiu. To książka o miłości. A w tym jest rak-2pkt

Zrealizowanie pomysłu-Bardzo cieszę się, że autor zdecydował się napisać tą książkę w trybie pierwszoosobowym. To wywarło wrażenie prawdziwości. Poza tym te przemyślenia i refleksje-coś fantastycznego! Mam jednak jedno zastrzeżenie-tak wiem, czepiam się-wiem, ze to fikcja i tak dalej ale...kto popija lek alkoholem? I to jeszcze silny lek przeciwbólowy...bardzo silny lek przeciwbólowy, który się stosuje np. przy nowotworze. Ale puszę to płazem, bo na nic wpływu nie ma. Bohater zaraz po tym nie wylądował w szpitalu, więc , nic nie zmieniło, więc puszcza to płazem. I ten humor...-2pkt

Bohaterowie-byli prawdziwi, żywi...co mogę powiedzieć? Byli tymi ludźmi, których spotykamy na co dzień. Ale byli też niezwykli, tak jak każdy jest. Jedyni, niepowtarzalni. Nic dodać, nic ująć-3pkt

 Na tym polega miłość. Miłość to dotrzymywanie obietnic wbrew wszystkiemu.

Ogólne wrażenie-jedyny błąd to- przewidywalność. Książka jak dla mnie była strasznie przewidywalna.  I nie wzruszyła mnie aż tak jak o tym czytałam. Owszem, czytając załzawiły mi się oczy, ale tylko na kilka sekund. Nie płakałam też po nocach.  Jednak wciągała. Wciągała tak bardzo, że nie dało się jej odłożyć. Jedyne przez co ją odkładałam to AKB0048, które wciągnęło mnie tak samo, jak nie bardziej(zgadnijmy kogo to wina? Tak, Chomiku...twoja :D )-1,5 pkt

Inne-okładka. Okładka jest śliczna a przy tym prosta. No i nawiązuje do książki-1pkt

Podsumowując-''Gwiazd naszych wina'' to książka wyjątkowa, jedyna, niepowtarzalna. Przez większość można się pośmiać, ale przyjdzie i c\as na odmienne emocje. No i perfekcyjne zakończenie-POLECAM!

Ocena-9,5/10

 - Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się.


I cytat, który wiele wyraża...ale ze spojlerem:

Isaac: Nie lubię żyć w tym świecie bez Augustusa Watersa.
Komputer: Nie rozumiem...
Isaac: Ja również. Pauza.

Pozdrawiam,
DoXxil

16 komentarzy:

  1. Och, okładkę GNW uwielbiam, mogę się w nią wpatrywać godzinami i przypominać sobie tę niezwykłą historię zapisaną w środku. Bardzo się cieszę, ze powieść przypadła Ci do gustu, bo należy ona go grona moich najukochańszych i jak w marcu tamtego roku chwyciła mnie za serce, tak nadal nie puszcza. Świetne powiedzenie - to książka o życiu. A dopiero później o raku i związanym z tym umieraniem.
    pozdrawiam ciepłooo .:>

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam, ale jeszcze jej nie czytałam, lecz zamierzam, dlatego cieszę się, że tak pozytywnie ją odbierasz. Mam nadzieję, że mnie również zachwyci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo naprawdę warto :)

      Usuń
    2. Masz całkowitą rację, dlatego jak tylko uporam się z obecnymi egzemplarzami recenzenckimi (zostały mi jeszcze 3) to wezmę się za czytanie GNW.

      Usuń
  3. No ja się poryczałam jak bóbr, ale cóż... Warto było :)
    Bohaterowie podbili moje serce, ich poczucie humoru i podejście do życia. Cieszę się, że wreszcie kupiłam książkę i ją przeczytałam, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, jestem straszna...ale jakoś nie ciągnie mnie do tej książki. Może przez to, że ciągle o niej głośno, a jak na chwilę ucichło to znowu bum na GNW przez film? Film mam zamiar obejrzeć, a co z książką to sięzobaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic strasznego :) Każdy ma inny gust i inne chęci czytelnicze.

      Usuń
  5. O, i u Ciebie zagościł Green! Trzeba będzie go i mnie zaprosić do siebie :)
    Fajnie, że tak pozytywnie ocenisz ksiażkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszędzie Green tylko nie u mnie. Musze to zmienić, bo od jakiegoś już czasu mam na książki tego pana wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja książkę uwielbiam, moim zdaniem nie była przeiwdywalna, do końca sądziłam, że umrzę główna bohaterka, a tu niezwły szok i morze łez... :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam. Przymknę oko na tę przewidywalność, sama książka wydaje się być bardzo ciekawa, prawdziwość bohaterów do mnie przemawia :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeste ma 100 stronie czy tak jakoś i na razie nic ciekawego. Troche nie mój klimat, ale może coś się jeszcze rozkręci. Oby...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak mogłam jeszcze nie przeczytać tej książki? Słyszę o niej same pozytywne opinie. Muszę to zmienić, jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Historia z miłosna z chorobą w tle... Tak, dobrze znamy takie wyciskacze łez z kultową "Love Story", czy "Chustką" na czele. Wciśnięta w kanapę z kubkiem kawy i paczką chusteczek -tak na wszelki, bo przecież to historia z serii "idzie rak nieborak"- zaczynam opowieść. Prosty język, czarny humor, dystans i ironia- dzięki temu książkę czyta się bardzo dobrze i bardzo szybko. Więcej u mnie :) http://tu-sie-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń