wtorek, 16 września 2014

Z deszczu pod rynnę...

Witam :)

W tym natłoku prac udało mi się jakoś zakończyć swoją przygodę z ''Niezgodną''. Czy była to tak samo fascynująca i trzymająca w napięciu książka jak dwie pozostałe? Przekonajmy się...

Veronica Roth ''Wierna''


Społeczeństwo frakcyjne, w które Tris tak wierzyła, legło w gruzach – podzielone walką o władzę, naznaczone śmiercią i zdradą. Jednego tyrana zastąpił drugi. Miastem rządzą niepodzielnie bezfrakcyjni. Tris wie, że czas uciekać. Lecz jaki świat rozciąga się poza znanymi jej granicami? Może za murem będzie mogła zacząć z Tobiasem wszystko od nowa, bez trudnych kłamstw, podwójnej lojalności, bolesnych wspomnień? A może poza miastem nie ma żadnego świata…

Lecz nowa rzeczywistość jest jeszcze bardziej przerażająca. Nowe szokujące odkrycia zmieniają serca tych, których kocha. Raz jeszcze Tris musi dokonać niemożliwych wyborów - odwagi, wierności, poświęcenia i miłości. Bo tylko ona może przeszkodzić kolejnemu rozlewowi krwi…

I choć nikt mnie tego nie uczył, wiem, że na tym polega miłość. Jeśli jest prawdziwa, sprawia, że człowiek staje się kimś więcej, niż był, kimś więcej, niż wierzył, że może być

Notatka do wszystkich, którzy przy pierwszej części mówili, że pomysł Roth z frakcjami jest absurdalny: Przeczytajcie tą część. Tu się wszystko wyjaśnia.

Pomysł-pierwsze co się rzuca w oczy to rozdzielenie akcji na dwóch narratorów-Tris i Tobiasa/Cztery. Pomysł jak najbardziej dobry. Może czegoś ciekawego dowiemy się o tym bohaterze? No i pozwala to nam patrzeć na daną sytuację z różnych punktów widzenia...no i być w kilku miejscach na raz. Co do pomysłu samej książki...dziękuję. Mam już dość walki o pokój, tyranów i odważnych nastolatków, którzy są jedynymi i ostatnimi ludźmi mających chęć, możliwości i pomysły ocalić ludzkość od krwawej jatki-0,5 pkt

Wykonanie pomysłu-pisałam już kiedyś, że pisarz ma w sobie coś z chemika? Chemik miesza różne substancje...robi eksperymenty-trochę tej, więcej tamtej. Ale pani Roth okazała się beznadziejnym, niedoświadczonym i nie znającym narzędzi pracy chemikiem. Tak pomieszała, tak przekombinowała, że wyszła jej bomba wodorowa. Pominę cały wątek o kolejnych walkach. O tym, że Niezgodni byli prześladowani w mieście naszych bohaterów, a poza płotem są oni ideałem. Natomiast reszta jest prześladowana. Pominę całą tą powtórkę z rozrywki, która powielała się już w ''Niezgodnej'' i ''Zbuntowanej''. Ale nie pominę tego co zrobiła z narracją Czwórki. Bo była ona bardzo delikatnie mówiąc...beznadziejna. Ach i te jego genialne i błyskotliwe myśli, odpowiedzi...więcej zaraz. No dobra. Był jeden dobry motyw-to co napisałam na początku, większa czcionką. Co to jest? Bez spojlerów, proszę -0,5pkt

Bohaterowie-w zasadzie mogłabym powiedzieć, że bez zmian. Tris oczywiście uchodzi za jeszcze większą bohaterkę, mądrą, błyskotliwą, niezniszczalną szesnastolatkę. Zwłaszcza co to tej niezniszczalności. Ale tu też spojlerować nie będę.  Dowiadujemy się jedynie więcej o jej mamie i o Peterze. Co do Tobiasa....o nim też się co nieco dowiadujemy. Jeśli, kiedyś myślałaś, ze to wzór faceta to przejrzyj na oczy. Otóż sam przyznaje, że lubi bić ludzi, bo myśli wtedy, że jest niepokonany-polecam wizytę u psychologa. Lub też mówi, że cieszy się z nowej fryzury swojej dziewczyny, bo teraz wygląda jak żołnierz, nie jak kobieta-ehem....WT...?
Ogólnie w tej części postacie raczej nie zachwycają-1pkt


Zło jest w każdym, a miłość polega na tym, by dostrzec co samo zło w sobie, bo tylko wtedy można wybaczyć drugiemu człowiekowi.

Ogólne wrażenie-nic mnie tu nie trzymało. Nie było nic co by mnie zainteresowało, co bym chciała wyjaśnić, dowiedzieć się jak to się skończy. Miałam porównać tą książkę do lawiny, bo szybko traci swój poziom. Ale w lawinie są jakieś emocje, kiedy tu ich nie ma. Autorka próbuje ratować sytuację żartami, niestety nie udanymi. Ale to już bardziej zależy od gustu. Zresztą jak całe patrzenie na książkę. Próbuję znaleźć coś pozytywnego. Naprawdę chce. Ale nie mogę-0pkt

Inne-no brawo! Chyba jedyna udana rzecz to zakończenie....ale patrząc od zaczęcia ataku(tego na końcu, który organizowała Tris). przyznam, że kiedy tylko pojawiła się myśl, ze tak to się zakończy to bałam się, ze autorka to zepsuje. Ale nie zepsuła. Stało się tak jak zapowiadało się od pierwszej części(dla tej postaci)-1pkt

Podsumowując-''Wierna'' to nie tylko beznadziejna kontynuacja serii. To także beznadziejna książka. Boli mocniej, bo to zakończenie. Polecam ja tylko tym, którzy, jak napisałam na początku, zarzucali pisarce, ze podział na frakcje to bezsens. No i wielbicielom tej trylogii. Ale was chyba zachęcać nie trzeba, prawda?

Ocena-3/10
BRAWO! Ta książka zajmuje drugie miejsce pod względem oceny. Pierwsze nadal niepokonana ''Duma i uprzedzenie''.

 Ta książka doprowadziłaby mnie do stanu ostatecznego. Ale na szczęście ktoś wymyślił muzykę. To był geniusz. Już miałam napisać ''nie to co Roth'' ale nie. Porównywanie tych dwóch spraw to największa obraza. 

- Czasem życie jest naprawdę do dupy. Ale wiesz czego się trzymam? Chwil, które nie są do dupy. Cała sztuka polega na tym, by umieć je dostrzec.

To samo można powiedzieć o książkach....

Pozdrawiam,
DoXxil


14 komentarzy:

  1. Ja w ogóle nie ogarniam tego całego "fenomenu" tej serii - to coś ma być porównywane do trylogii Suzanne Collins? Owszem, fajnie się czyta, ale bez przesady ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie rozumiałam po co porównywać jedne książki do drugich. Pewnie ma to służyć reklamie, ale mnie to nie przyciąga.
      Co do tej trylogii to do ''Igrzysk'' podobne jest tylko to, że obie są dystopiami. No i mają tą samą formę narracji. Poza tym-nic więcej.

      Usuń
  2. Nie znam tej serii, ale współczuje ci , że trafiłaś na tak beznadzieją kontynuację. Ja w każdym razie nie zamierzam jej poznawać, bo nie chce podobnie jak ty rozczarować się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej serii, natomiast wszystkim mogę polecić "Igrzyska..." :) S. Collins.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą serię chyba każdy zna, chociażby ze słyszenia :)

      Usuń
  4. Nie czytałam tej serii, kiedyś miałam taki zamiar, ale teraz mnie kompletnie do niej nie ciągnie :)
    Nie cierpię kiedy ktoś spapra zakończenie ostatniego tomu trylogii (lub jakiejkolwiek serii).

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodzę na twojego bloga i patrzę... recenzja Wiernej. Wiesz co pomyślałam? Już tylo osób zjechało tę książkę, żetwoja ocena na pewno też będzie niska. Nie myliłam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Ja natrafiałam na same pozytywne :)

      Usuń
  6. Od poczatku nie chciałam poznać tej ksiażki i jak widać intuicja mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też nigdy nie ciągnęło do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Naczytałam się już tylu negatywnych opinii o tej książce, że nawet kijem jej nie dotknę. No i to porównanie do "Igrzysk"... uh, obrzydlistwo.
    Co do Twojego komentarza u mnie: bio-chem?! Dziewczyno, zwariowałaś? :O Myślałam, że to ja porwałam się z motyką na słońce idąc na mat-fiz, ale Ty już przesadziłaś. XD Z tego, co opowiadają mi znajomi, to na tym profilu jest bardzo ciężko, i w mojej szkole klasy biologiczno-chemiczne uczą się z trzynastu książek do biologii jednocześnie. Jeżeli u Ciebie jest tak samo - przyjmij moje kondolencje. ;-; Jakie masz plany na przyszłość? Medycyna?
    O, to widzę, że nie tylko ja mam taki fajny dojazd do szkoły. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam od razu zwariowałam(choć pewnie bardziej się da), ale to mat-fiz jest dziełem szatana :D
      Nie, do biologi mamy standard-1 książkę plus ćwiczenia.

      Usuń
  9. Ja co prawda pokochałam Niezgodną i Zbuntowaną to Wierną znienawidziłam co to jest żeby główną bohaterkę na końcu uśmiercać rrrrr!!! Nie lubię takich zakończeń!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat do takiego zakończenia nie mam żadnych uwag ;)
      Przynajmniej nie było wymuszone i nienaturalnie Ultra Happy.

      Usuń